Poskramianie Doktora Hashimoto. Dieta. Przemyślenia. Przepisy. Marudzenie..

Ciastka z mąką z nasion amarantusa

Ciastka z mąką z nasion amarantusa

Szybkie ciacha-podejście drugie. Pierwsza partia bardzo się kruszyła, wronom smakowało, gołębie mnie omijają. Zmieniłam nieco proporcje, a zamiast samej mąki jaglanej użyłam mieszanki. Po raz pierwszy użyłam do wypieków mąki z nasion amarantusa (mega zdrowa, i nie jakoś skandalicznie droga), wiedząc, że praktycznie „nie rośnie”, wymieszałam ją z innymi. Dodatek mąki z topinambura sprawił, że ciacha są apetycznie brązowe, a gustowne przypalenie „od spodu” to efekt doświadczenia w tej dziedzinie. Ciastka są bardzo smaczne-chrupiąca skorupka, w środku miękkie.

Lista zakupów:

*1 szkl.mąka z nasion amarantusa

*0,5 szkl.mąki ryżowej

*0,5 szkl.skrobi z tapioki

*2 garście daktyli, bez pestek

*1 garść mieszanki keksowej (rodzynki+skórki)

*0,5 szkl.mleka, u mnie ryżowe

*3 łyżki oleju kokosowego

*1 łyżeczka sody

*1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

*2 łyżki ksylitolu, lub innego słodzidła, lub dodać po prostu więcej daktyli

*2 łyżki mąki z topinamburu-lub innej mąki, u mnie właśnie ta, ponieważ lubię jej smak, jest spoiwem dla wszystkich składników, lub można nie dodawać wody z daktyli do miksowania, wtedy konsystencja będzie ok

Kolejno:

*zalałam wrzątkiem, w oddzielnych miskach, daktyle, oraz mieszankę keksową

*po kilku minutach daktyle były już miękkie, zmiksowałam je w blenderze razem z mlekiem, odrobiną wody z namaczania, oraz olejem kokosowym (stan stały)

*rozgrzałam piekarnik z termoobiegiem do 180stopni

*suche składniki przesiałam i wymieszałam w misce (mąki, sodę, sól, słodzidło, ekstrakt)

*dodałam zmiksowane mleko+olej+daktyle

*na koniec odsączoną mieszankę keksową

*wymieszałam dokładnie, konsystencja była dość rzadka-jak na ciastka, i na tyle gęsta, że dało się łyżką na blaszce uformować prawie okrągłe ciasteczka, unikając rozlewania się. Powiedzmy, że bardzo gęste ciasto na placki ziemniaczane.

*rozmiary i grubości ciach zrobiłam różne. Wiadomo. Partia testowa. Wszystkie upiekły się dobrze, równomiernie przypaliły od spodu (upss)

*piekłam w temp.180 stopni z termoobiegiem, 15 min., później bez termo ok 5min

**w pełni autorski przepis, podejście drugie zakończone skucesem



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *